mobile

Przestrzenie publiczne w Gdańsku

Jakiś czas temu wybrałam się na gdańskie „górki”, czyli w okolice Starej Motławy. Zasiadłam na kocu, przy brzegu rzeki i przez chwilę było pięknie. Do czasu gdy przypadkowo nie dostrzegłam głowy łabędzia wystającej zza brzegu parę metrów przede mną.

Ewa Lenczewska
TAGI
Przestrzenie publiczne w Gdańsku

Nie żeby to z braku sympatii do łabędzi, wręcz przeciwnie. Chodziło o jego gniazdo, które było, podwajając jego średnicę, otoczone butelkami po kolorowych napojach i generalnie różnego rodzaju –  śmieciami. I ten łabędź po środku,  siedzi w tym gnieździe i się patrzy…

Obraz zapadł w pamięci, gniazdo XXI wieku, Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie poczekało aż łabędzica wysiedzi jaja i wysprzątało miejsce. I choć śmieci do tego konkretnego miejsca – dopłynęły, feralnie otaczając gniazdo łabędzia (bo wierzę, że takiego bestialstwa nikt by się nie dopuszczał aby wrzucać łabędziu śmieci do gniazda) – to nie wzięły się one znikąd.

Samo przez się nasunęło się pytanie o przestrzenie publiczne. Dopiero na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat miasto zaczęło nabierać jakiegoś rozpędu w tym względzie. W 2011 roku władze miasta zalewane krytyką mieszkańców względem m.in. elewacji malowanych każda na inny kolor, kiosków niewpasowujących się w sąsiadującą przestrzeń miejską, czy pstrokatych reklam porozwieszanych gdzie popadnie powołały do życia referat do spraw estetyki miasta. Zgodnie z raportem z realizacji programu operacyjnego Przestrzeń Publiczna w 2012 roku  Gdańszczanie mieli do swojej dyspozycji więcej przestrzeni publicznej. Mieszkańcy miasta ocenili dostępność miejsc spacerowo-wypoczynkowych na 3,71 (w skali 1-6, gdzie jeden oznacza ocenę niedostateczną, a 6 celującą), jakość miejsc spacerowo wypoczynkowych na 5, dostępność terenów zielonych na 3,72 zaś czystość i estetykę terenów zielonych na 3,40. Cztery lata później pojawiły się 22 nowe przestrzenie publiczne. W oczach mieszkańców wzrosła również estetyka obiektów i przestrzeni rekreacyjnych. Dostępność miejsc spacerowo-wypoczynkowych mieszkańcy ocenili na 4,11, jakość tych miejsc na 4,04, dostępność terenów zielonych oceniono na 4,15, a czystość i estetykę terenów zielonych na 3,84. W 2015 roku udział urządzonych terenów zielonych w całkowitej powierzchni miasta wynosił 1,5 %, rok później 1,6 %. W latach 2012 – 2016 zagospodarowano też 53 podwórka, postawiono 240 nowych ławek i zamontowano 300 nowych koszy na śmieci i odnowiono 23 fasady kamienic na Głównym Mieście. Czyli, poza tym punkcikiem mniej za jakość miejsc spacerowo wypoczynkowych, przestrzenie publiczne rozwijają się w dobrym kierunku.

Jakie są obecne plany i działania związane z przestrzeniami publicznymi?  Najaktualniejszy gdański Program Operacyjny z 6 marca bieżącego roku w Strategii Rozwoju Miasta Gdańsk 2030 Plus zamierza skoncentrować się w najbliższych latach na dzielnicach: Śródmieście, Wrzeszcz, Oliwa i Nowy Port. Chodzi m.in. właśnie o większe uwzględnienie terenów zielonych i obszarów cennych przyrodniczo, zagospodarowanie przestrzeni publicznej wzmacniające jej funkcjonalność i tożsamość, inwestycje na obszarach zdegradowanych, tworzenie atrakcyjnych przestrzeni publicznych na przekształcanych terenach poprzemysłowych i powojskowych, a także – popularyzację problematyki zagospodarowania przestrzeni publicznej. W mieszkańcach Gdańska należy zbudować świadomość konieczności dbania o wspólną przestrzeń.

No właśnie, bo wracając do tematu łabędzia, chodzi o to, aby mieszkańcy miasta nie polegali jedynie na tym co miasto może im zaoferować, ale żeby sami o przestrzenie publiczne dbali. Wyrazem szacunku dla innych będzie już niedegradowanie i niezaśmiecanie wspólnej przestrzeni. Im więcej wzorców, zadbanych terenów publicznych, tym, moim zdaniem lepsze efekty  będzie można zaobserwować na przestrzeni następnych lat. W tym względzie fenomenem było dla mnie, gdy przejeżdżając dwa lata temu autostopem przez jedną z wielu norweskich wiosek, dostrzegłam przystanek autobusowy, taki z którego prawdopodobnie korzysta się raz na rok, który ktoś otoczył kwiatami w donicach i wątpię by musiał powstawać jakiś specjalny plan by je tam postawić. Jaki pierwszy obraz rodzi się, gdy pomyślimy o polskich przystankach autobusowych, tych poza samym miastem? Zatem kwestia stanu i wyglądu miasta zaczyna się przede wszystkim od naszego podejścia.

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności
REKLAMA

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie Kobieta Dziecko

więcej z działu Zdrowie Kobieta Dziecko