mobile
REKLAMA

ONR maszeruje, prezydent wnioskuje o delegalizację

Ta sytuacja zbulwersowała wielu mieszkańców Gdańska - miasta jak mało którego doświadczonego przez politykę narodowo-socjalistyczną z pierwszej połowy XX wieku - a przede wszystkim jego władze. Po zorganizowaniu przez Obóz Narodowo-Radykalny marszu przypominającego nazistowskie manifestacje, prezydent Paweł Adamowicz zapowiedział wniosek o delegację tej formacji.

 

Informacja prasowa
TAGI
ONR maszeruje, prezydent wnioskuje o delegalizację

Jak podaje serwis prasowy gdańskiego magistratu, Obóz Narodowo-Radykalny obchodził 14 kwietnia, 84. rocznicę powstania. W legendarnym budynku Sali BHP na terenie Stoczni Gdańskiej odbył się zjazd organizacji. Potem marsz ulicami Gdańska. Ustawieni w równe szeregi, ze sztandarami z logo organizacji i flagami Polski, członkowie ONR przemaszerowali ulicami,  do złudzenia przypominając obrazy znane z produkcji filmowych z lat 30-tych rodem z Norymbergi.

- Gdańsk i gdańszczanie zostali obrażeni. Obrażeni przez ludzi, którzy ideały wolności i solidarności postanowili wykorzystać w sposób wyjątkowo obrzydliwy. Mogliśmy zobaczyć jak z historycznej Sali BHP należącej do NSZZ Solidarność - miejsca gdzie podpisywano Porozumienia Sierpniowe - wyszli ludzie głoszący dokładnie antytezę tych idei. Ludzie o brunatnych duszach i sercach, którzy w tym miejscu postanowili „uczcić” datę podpisania deklaracji ideowej ruchu, który w 1934 roku przetrwał formalnie tylko kilka miesięcy, ale zatruł umysły części Polaków do dziś. W 1934 roku sanacja zdelegalizowała ONR po pięciu miesiącach. W dzisiejszej wolnej Polsce nie udało się to nikomu - skomentował Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska.

Odmienne zdanie co do symboliki Sali BHP mają organizatorzy kontrowersyjnych obchodów. Jak czytamy z relacji ONR z tego dnia, "(...) udaliśmy się na konferencję, która odbyła się w sali BHP Stoczni Gdańskiej Porozumień Sierpniowych. Miejsce nie było przypadkowe, to właśnie w tej sali robotnicy postanowili walczyć o swoje prawa. Przypominały nam o tym postulaty, które wisiały na ścianach. Wbrew temu, co twierdzą media, z postulatów tych jasno wynika, że ludzie ci walczyli o swoją godność i przyszłość dla siebie i swoich rodzin, a nie o jakieś demokratyczne frazesy".

Wzburzenie gdańskich samorządowców nie wzbudziło jedynie miejsce ONR-owskiej konferencji.

- W Gdańsku nie ma zgody na faszyzm, na działania wymierzone w demokrację. Tchórze z zielonymi flagami nie mieli odwagi zgłosić manifestacji pod szyldem swojej organizacji. Skryli się za plecami anonimowej mieszkanki Gdańska- dodał na specjalnie zwołanej konferencji prasowej.

Jak tłumaczą urzędnicy, władze miasta, choć wydały zgodę na zgromadzenie, nie wiedziały, że będzie to wydarzenie organizowane przez ONR. Wniosek zgłoszony został przez osobę prywatną, kobietę o inicjałach MK.

Tymczasem włodarz Gdańska zapowiedział, że złoży wniosek o delegalizację ONR.

Natomiast tydzień po tych wydarzeniach, "na wezwanie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza przyszło blisko 1500 osób".

- Ludzie w różnym wieku, od młodych rodziców z dziećmi po babcie i dziadków, przyszli na ul. Długą, przed Ratusz Głównego Miasta, zamanifestować swój sprzeciw wobec tolerowania przez władze państwowe nacjonalistów, którzy coraz śmielej panoszą się po polskich ulicach i głoszą poglądy oraz hasła, uznawane przez kodeks karny za przestępstwo - czytamy w komunikacie gdańskiego ratusza.

Źródło fotografii: stopnacjonalizmowi.files.wordpress.com

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności
REKLAMA

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie Kobieta Dziecko

więcej z działu Zdrowie Kobieta Dziecko