mobile
REKLAMA

Morze Plastiku – planeta Ziemia woła o ratunek

Pod koniec kwietnia bieżącego roku Narodowe Muzeum Morskie udostępniło wystawę czasową „Morze Plastiku”. Tworzące ekspozycję fotografie relacjonują rejs statku badawczego Katharsis II. Zadanie polskich badaczy polegało na zmierzeniu skali zanieczyszczeń mórz i oceanów. Wnioski z wyprawy są zatrważające: plastikowe odpady, będące produktem ubocznym naszej konsumpcyjnej cywilizacji, wywierają negatywny wpływ na morskie ekosystemy tysiące kilometrów od zamieszkanych przez człowieka obszarów.

Redakcja/fot.Pixabay
TAGI
Morze Plastiku – planeta Ziemia woła o ratunek

Wyprawa miała zasadniczo dwa cele. Celem żeglarskim było zamknięcie w rekordowym czasie pętli wokół Antarktydy na południe od 60. równoleżnika półkuli południowej. Celem naukowym, przeprowadzenie badań mających sprawdzić czy zanieczyszczenie mikroplastikiem dotarło już do Oceanu Południowego.

Skalę  zanieczyszczeń obrazuje już sam tytuł ekspozycji. Fotografie nie epatują co prawda obrazami ton pływających w morzu śmieci, jednak wnioski gdańskich naukowców nie pozostawiają złudzeń co do wagi problemu.

- Jest gorzej niż źle. Potwierdzają się wszystkie bijące na alarm wiadomości informujące o niespotykanej jak dotąd w historii naszej planety skali zanieczyszczenia. Morza zatruwają nie tylko duże elementy plastikowych opakowań,  ogromne przestrzenie skumulowanych zanieczyszczeń i odpadów (największe pływające hałdy plastiku to już wyspy, z których największa osiąga wielkość 5 razy większą niż powierzchnia naszego kraju), ale również miliardy niewidocznych gołym okiem cząsteczek plastiku. Cząstki plastiku są równie niebezpieczne, co pływające góry plastiku- ocenia dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, dr Robert Domżał.

Zadaniem polskich naukowców było właśnie wychwytywanie i badanie niewidocznych cząstek. Badania przeprowadzano na akwenach morskich, na pozór nie zagrożonych zanieczyszczeniem. Jednak odpadki zanieczyściły już obszary Arktyczne.

- Zdecydowaliśmy się nadać naszej wystawie przewrotny tytuł, by podjąć temat morza jako obszaru zagrożonego podnoszącą się temperaturą wody i zanieczyszczeniami, będącymi następstwami działalności człowieka. Morze jest wrażliwym ekosystemem i powinniśmy dołożyć wszelkich starań, by ograniczyć negatywne następstwa naszej działalności- mówi dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.

Konsekwencje beztroski są zatrważające, doświadczamy ich każdego dnia.  W okolicach Trójmiasta ciężko jest wejść na plażę nie znajdując przy okazji setek porozrzucanych opakowań, plastikowych butelek i innych śmieci.

- Nieustannie edukujemy dzieci w wieku szkolnym, nie brakuje również akcji uświadamiających.  Przykre jest to, że dzieci i młodzież odrabiają lekcję za nas, dorosłych i będą w przyszłości ponosiły skutki naszych zaniedbań- mówi dr Robert Domżał.

Korporacje i międzynarodowe koncerny produkują masę odpadów, które są kompletnie nie biodegradowalne. Będą zalegały w gigantycznych górach jeszcze przez  setki  i tysiące lat.

- Jesteśmy już na takim poziomie cywilizacyjnym, że powinniśmy wymagać od koncernów, by tworzyły opakowania ulegające rozkładowi. Pytanie brzmi: jak szybko  masowo dostrzeżemy problem i zaczniemy wywierać naciski- naciska dyrektor muzeum.

Każdy kolejny rok pociąga za sobą niszczenie kolejnych obszarów flory i fauny. Masowo wymierają kolejne gatunki roślin i zwierząt. Podnosi się poziom wód w oceanach. Naukowcy zajmujący się badaniem bioróżnorodności naszej planety alarmują, że nigdy wcześniej skala zmian w środowisku wywołanych przez człowieka nie postępowała tak błyskawicznie.

Twórcy wystawy są zgodni: już teraz powinniśmy zmienić swoje codzienne nawyki, by zminimalizować skalę globalnej katastrofy klimatycznej, która czeka nas już niedługo. To właśnie nasze przyzwyczajenia konsumenckie są ściśle związane z gromadzeniem się odpadów. W otaczającym kontynenty wszechoceanie ciężko znaleźć obecnie jakikolwiek zakątek wolny od mikro i makro zanieczyszczeń. Zasoby ryb i ssaków morskich, będą się gwałtownie kurczyły. Plastikowe odpady, takie, jak torebki czy fragmenty butelek są aktualnie znajdowane w żołądkach wielorybów, ryb czy ptaków morskich.  Jak podkreślają twórcy wystawy  natura na pewno nie da sobie rady z taką ilością odpadów wytwarzanych przez człowieka.

Sama ekspozycja jest wielowątkowa. Z jednej strony zwraca uwagę na wyjątkowe badania oceanologów z PAN w Sopocie, którzy podczas wyjątkowego rejsu jachtem Katharsis II dookoła Antarktydy badali temperaturę wody i poziom zanieczyszczeń. Jednak istnieje również sportowy aspekt tej wyprawy. Pierwszy raz w historii żeglarstwa opłynięto kontynent arktyczny w tak krótkim czasie bez zawijania do portu czy przystani. Wystawę oparto się na relacjach i fotorelacjach uczestników rejsu. Kapitan  Mariusz Koper i profesor Piotr Kukliński udostępnili muzeum fotografie pokazujące piękno dzikiej natury i majestat ogromnych gór lodowych. Uczestnicy zmagali się z bardzo trudnymi warunkami pogodowymi. Z uwagi na dużą prędkość, jednostka była nieustannie narażona na zderzenie z górami lodowymi. Swój szacunek dla umiejętności nawigacyjnych załogantów wyrażali nawet doświadczeni żeglarze. Środowisko żeglarskie w  roku 2018  wyróżniło wyprawę  Srebrnym Sekstantem- najwyższym polskim odznaczeniem żeglarskim.

Na wystawie można zobaczyć oryginalne urządzenia pomiarowe do badań morskich i poznać historię pomiarów oceanologicznych, a także zobaczyć unikalne eksponaty. Za gablotami prezentowane są muzealne urządzenia pomiarowe nie stosowane już w codziennej praktyce badawczej.

- Dzięki pomocy Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk zdobyliśmy oryginalną siatkę, która służyła do pomiarów cząsteczek mikroplastiku, rozproszonych w morskiej wodzie. Właśnie takiego sprzętu używała załoga Katharsis II. Ze względu na swoją gęstość i średnicę oczka siatki są niedostrzegalne gołym okiem. Urządzenie było holowane za jachtem w regularnych odstępach czasu. Pobrane w ten sposób próbki służyły do pomiarów wielkości cząsteczek i elementów wyławianego plastiku- zaznacza dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, dr Robert Domżał.

Inne działania podejmowane przez załogę Katharsis II polegały na osadzaniu i pozycjonowaniu ogromnych boi. Urządzenia te poruszają się w toni wodnej mierząc poziom zasolenia morza i temperaturę wody.

- Misja Katharsis II była bardzo kompleksowym projektem badawczym. Jak do tej pory, na tak dalekich obszarach nigdy nie wykonywano podobnych badań przy użyciu tak wyspecjalizowanych urządzeń. Osadowione  przez polskich badaczy boje, będą przesyłały dane jeszcze przez okres wielu miesięcy- mówi dr Robert Domżał.

Uzyskane tą drogą informacje pozwolę instytutom badawczym zdobyć najświeższą wiedzę, dotyczącą tempa ocieplania się wód Antarktycznych.

Jak na razie informacje zebrane przez pracowników Instytutu Oceanologii są poddawane szczegółowej analizie. Pełny obraz sytuacji będzie znany dopiero za kilka miesięcy. Wówczas będziemy w stanie określić źródło zanieczyszczenia i  rodzaj nieorganicznego materiału zalegającego w morskiej toni.

KOMENTARZE

aktualności

więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda