mobile
REKLAMA

Kamila Radzieńska– „maraton jest jak plac zabaw dla dorosłych”

„Podczas maratonów czas biegnie zdecydowanie szybciej. Spotykasz wielu swoich znajomych, a myśli przebiegają przez twój umysł z szybkością sportowców biegnących ku linii mety”- relacjonuje Kamila Radzieńska, gdańszczanka, która od trzech lat zdobywa medale na regionalnych oraz krajowych maratonach.

Redakcja
TAGI
Kamila  Radzieńska– „maraton jest jak plac zabaw dla dorosłych”

Od ilu lat bierze Pani udział w maratonach ?

Biegam już od 3 lat, a od dwóch lat próbuję swoich sił w biegach z przeszkodami. Mojemu pierwszemu startowi towarzyszyły wielkie emocje. Radość łączyła się z olbrzymim stresem. Po raz pierwszy w życiu miałam przebiec na czas dystans 10 km. Mimo potwornego zmęczenia czułam satysfakcję: obiecałam sobie, że podołam zadaniu, które sama sobie wyznaczyłam i okazało się, że nie przeceniłam swoich sił.

Czy wcześniej uprawiała pani jakiś sport?

Nim zdecydowałam się zmierzyć z innymi biegaczami na bieżni oraz torze przeszkód moim jedynym kontaktem ze sportem były zajęcia fitness. Okazjonalnie ćwiczyłam również na siłowni i trenowałam aerobik i zumbę. Wciąż jednak czegoś mi brakowało. Gdy po raz pierwszy proponowano mi start w zawodach byłam pełna obaw, ale z perspektywy trzech lat bardzo się cieszę, że uległam namowom moich znajomych. Dzięki temu miałam okazję poznać wielu wspaniałych ludzi. Wcześniej brakowało mi właśnie elementu interaktywności. Odkąd pamiętam lubiłam wysiłek fizyczny, ale brakowało mi atmosfery wspierającej się sportowej drużyny, trenowałam sama i nie zawarłam żadnych przyjaźni mimo, że wokół mnie było pełno ludzi. W końcu znalazłam coś dla siebie i czuję się zmotywowana.

Jak płynie czas na bieżni?

Nim się spostrzegłam byłam już na mecie. Podczas maratonów czas biegnie zdecydowanie szybciej. Spotykasz wielu swoich znajomych, a myśli przebiegają przez twój umysł z szybkością sportowców biegnących ku linii mety. Udział w każdej imprezie sportowej jest dla mnie małym świętem, gdyż do wyzwań sportowych staram się zgłaszać razem ze swoimi znajomymi. W ten sposób możemy się wzajemnie wspierać. Wydarzenia sportowe są więc nie tylko okazją do sprostania wyzwaniu ale także spotkaniem przyjaciół, których wspólną pasją jest bieganie. To właśnie dzięki tej rodzinnej atmosferze udało mi się przekonać do idei aktywnego spędzania wolnego czasu również mojego męża.

Jak wyglądają Pani przygotowania do startu. O ile przygotowania do maratonu to przede wszystkim poświęcenie kilku godzin wolnego czasu dziennie na treningi, o tyle przygotowanie do biegu z przeszkodami musi stanowić większe wyzwanie…

Niezbędne są ćwiczenia wzmacniające mięśnie rąk i brzucha. To niezbędne, by móc myśleć o pokonaniu ścianki lub podciąganiu się na linie. Trenując stawiam na najprostsze ćwiczenia- wykonuję pompki, ćwiczę z hantlami. Regularnie uczestniczę również w zajęciach motywacyjnych, które bardzo mi pomagają. Sekretem pokonywania przeszkód umieszczonych na trasie przez organizatorów imprez sportowych jest zabranie ze sobą zżytej grupki znajomych. Przyjaciele to nie tylko motywacja niezbędna w dążeniu do celu. To również całkiem realna pomoc- nie raz znajomi pomagali mi pokonywać przeszkody terenowe. Czasami wręcz podciągamy partnera na rękach. W czasie zawodów takich, jak kwietniowy Runmageddon taka pomoc jest jak najbardziej dozwolona. Ja nie jestem zbyt wysoka, więc podczas pokonywania ścianek napotykam trudności.

W jakim stopniu musi pani dostosować swój tryb życia do aktywności sportowej?

Jestem pracownicą biurową, więc przez większość dnia nie mogę sobie pozwolić na aktywność fizyczną. Moje zajęcie sprzyja raczej siedzącemu trybowi życia. Trenuję dwa razy w tygodniu. Najbardziej motywujące są treningi z przyjaciółmi oraz zorganizowane, cykliczne zajęcia w grupie treningowej. Gdy trenowałam sama łatwo ulegałam pokusie poszukiwania wymówek. Teraz trenuję nawet gdy pogoda zniechęca przeciętnego Kowalskiego do pójścia na spacer. Zdarza się, że w treningach towarzyszą mi nawet dzieci. Staram się jeść zdrowo, ale przygotowanie się do zawodów sportowych nie wiąże się w moim przypadku z dużymi wyrzeczeniami. Nie odmawiam sobie słodyczy, okazjonalnie zjem nawet hot-doga czy hamburgera. Dieta trenującego musi być jednak zbilansowana. Musi zawierać wszystkie składniki odżywcze w odpowiednich proporcjach. Dietetyczna dyscyplina pomaga w utrzymaniu odpowiedniej wagi. W przeciwnym wypadku będziemy jęczeć z wysiłku podczas pokonywania każdej przeszkody terenowej. Osoba szczuplejsza nie tylko łatwiej poradzi sobie podczas biegu terenowego ale też zdecydowanie łatwiej uzyska pomoc innych sportowców.

Ile trzeba ważyć, by nie wisieć na rękach na ściance przez kilka minut…

Mierzę 1,65 cm wzrostu. Powinnam więc ważyć 58-60kg. Oczywiście szczupła sylwetka nie rozwiąże wszystkich problemów. Równie ważne są dobrze rozwinięte mięśnie rąk. Zawsze trzeba być w stanie udźwignąć ciężar własnego ciała na rękach. Dobre rezultaty osiągniemy już wykonując 5-6 pompek dziennie.

Czy takie imprezy, jak Runmageddon są bardziej wymagające z punktu widzenia przygotowujących się sportowców?

Są wymagające i to zarówno pod względem kondycyjnym, jak i psychicznym. Trzeba nauczyć się pokonywać swoje lęki i przekraczać ograniczenia. Wiele osób boi się np. wysokości a niektóre przeszkody są dość wysokie. Niejednokrotnie trzeba podciągnąć się na linie bądź zjechać na rurze z wysokości 4-5 metrów. Jeśli zawodnik nie podejmie się pokonać przeszkody to czeka go zaliczenie karnej rundy. To strata cennych minut. Myślę, że Runmageddon w podstawowej wersji „rekrut” zakładającej przebiegnięcie 6km jest wyzwaniem, które pokona każda aktywna fizycznie osoba. Nie trzeba być zapalonym biegaczem. Oczywiście nie sprostamy wysiłkowi jeśli wcześniej całymi dniami wylegiwaliśmy się na kanapie. Zagrażamy wówczas swojemu zdrowiu.

Co było dla Pani największym ograniczeniem? Z czego jest Pani najbardziej dumna.

Dla mnie największym wyzwaniem stawianym przed uczestnikami Runmageddonu jest przeszkoda lodowa- kontener wypełniony lodem. Jak do tej pory pokonałam ją trzy razy. Najtrudniej było wówczas, gdy musieliśmy zanurzyć się w lodowatej wodzie aż po czubek głowy. Nie ukrywam, że bolała mnie po tym głowa. Wejście do kontenera wypełnionego mieszanką lodu i wody chociaż na kilkanaście sekund jest dla organizmu olbrzymim szokiem termicznym.

Jakie inne „atrakcje” czekają na odważnych sportowców?

Program wyścigów przewiduje wspięcie się po luźno zwisającej linie, należy również przebiec po skośnie ułożonych rurach. Jest to zadanie wymagające wypracowania odpowiedniej techniki- rury są śliskie, jeśli nie zachowamy ostrożności to nim się spostrzeżemy możemy leżeć już na ziemi. Do innych przeszkód należy płot z zasiekami, którego pokonanie wymaga przeczołgania się po piasku czy kamienistym podłożu lub błocie. Odbieram Runmageddon jak swego rodzaju plac zabaw dla dorosłych.

W jaką stronę będą rozwijać się maratony sportowe? Czy będą one coraz bardziej wymagające w stosunku do uczestników?

Uczestników zawodów nie zadowala już wyłącznie bieganie. Pragną się czegoś nauczyć, chcą dreszczyku emocji. Biegi na orientację to nauka pracy z mapą i kompasem. Organizatorzy biegów z przeszkodami chcąc zachęcić do startu nowych uczestników, będą rozwijać tory przeszkód lub organizować zawody w ciekawszych miejscach. Organizowane są już nawet biegi z przeszkodami dla najmłodszych. Do zawodów mogą stawać również właściciele czworonogów wraz ze swoimi pupilami.

Jakie trofea zdobią Pani półkę?

Mam statuetkę potwierdzającą mój udział w biegu o Puchar Bałtyku. W swojej kategorii wiekowej zajęłam trzecie miejsce. Aktualnie moja kolekcja medali liczy 100 sztuk i zajmuje solidny regał książkowy.

Co dały Pani biegi?

Odwagę by walczyć z własnymi niedoskonałościami i przeciwnościami losu, sporo pewności siebie. Dużo radości. Zdecydowanie największym plusem jest również powiększenie grona znajomych.

Jakie jest Pani sportowe marzenie?

Chciałabym wziąć udział w górskim ultra maratonie organizowanym w Rzeźniku. Bieszczadzki Bieg Rzeźnika to zawody, na których biega się w parach. Każda para musi pokonać dystans 80km. Przygotowanie do tej imprezy zajmie mi jednak trochę czasu.

Trzymam więc kciuki i dziękuję za rozmowę.

Również dziękuję

 

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności
REKLAMA

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie Kobieta Dziecko

więcej z działu Zdrowie Kobieta Dziecko